Kurkuma

Kurkuma

 Kurkuma (ostryż długi) należy do roślin z grupy imbirowatych. Spotkać ją można głównie w Indiach oraz innych krajach o klimacie tropikalnym. Jest to jedna z podstawowych przypraw stosowana od tysięcy lat w krajach Bliskiego Wschodu, a zwłaszcza w Indiach. W Europie swoje uznanie zdobyła dopiero w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. A i w Polsce popularność kurkumy przez ostatnie lata znacznie wzrosła, co osobiście bardzo mnie cieszy. Głównie dlatego, że coraz więcej osób z mojego otoczenia używa jej na co dzień i czerpie ogromne korzyści z jej stosowania. Kurkuma to nie tylko przyprawa, ale przede wszystkim potężny lek przeciwobrzękowy, przeciwbólowy, przeciwbakteryjny, antywirusowy, przeciwgrzybiczny, przeciwpasożytniczy oraz przeciwnowotworowy. Związki w niej zawarte, zwane kurkuminoidami posiadają właściwości przeciwzapalne, porównywane w sile działania do leków przeciwzapalnych steroidowych i niesteroidowych. 

 

Kurkuma właściwości zastosowanie


Jak już wspomniałam, kurkuma jest bliskim krewnym imbiru i podobnie jak on w naturze występuje w postaci korzenia, a kupić możesz ją też w formie proszku (patrz zdjęcie). Ta druga postać jest nawet bardziej popularna, ponieważ świeży korzeń kurkumy nie zawsze jest w sklepach dostępny. Ja lubię obie jej formy, choć dla mnie znacznie różnią się smakiem. Korzeń ma dla mnie lekko cytrusowy, orzeźwiający smak z lekką nutką goryczy, podczas gdy jego suszona wersja – proszek, jest trochę bardziej gorzki i odrobinę cierpki. Jeśli jednak Ty nie przepadasz za gorzkim smakiem – nie obawiaj się, ponieważ kurkuma ma tę cudowną właściwość, że po dodaniu do posiłków (o ile nie przesadzisz z ilością), jej smak jest praktycznie niewyczuwalny, a dania w jej obecności -  jeszcze smaczniejsze i bardziej kolorowe. Mimo, że gorzki smak nie jest również moim ulubionym i z reguły go unikam, to jednak kurkumę pokochałam mocno i na co dzień używam jej naprawdę sporo.

 


Właściwości kurkumy


W Ajurwedzie kurkuma nazywana jest złotym lekiem, nie tylko ze względu na swój kolor, ale głównie z powodu swoich  licznych i niesamowitych prozdrowotnych właściwości. Oprócz wymienionych już wyżej, najważniejsze z nich, to:


1. W połączeniu z piperyną (aktywną substancją zawartą w czarnym pieprzu) z łatwością odtruwa organizm, również z metali ciężkich. Zawarte w kurkumie kurkuminoidy zapobiegają powstawaniu wolnych rodników, jednocześnie usuwając i neutralizując te, które już powstały.

2. Kurkuma stosowana jest w leczeniu żółtaczki oraz innych problemów z wątrobą, ponieważ doskonale usprawnia przepływ żółci.

3. Korzystnie wpływa na błonę śluzową żołądka, zapobiegając tworzeniu się wrzodów (niszczy bakterie H. pylori).

4. Wspomaga krążenie i rozpuszcza skrzepy krwi, dlatego będzie pomocna w leczeniu chorób serca.

5. Łagodzi bóle stawów i reumatyzm.

6. Wspomaga leczenie zatok i infekcji ucha.

7. W czasie infekcji górnych dróg oddechowych zmniejsza obrzęk gardła, a także klatki piersiowej.

8. Ze względu na silne właściwości przeciwzapalne i przeciwwirusowe będzie bardzo pomocna przy przeziębieniach i innych infekcjach (np. przewodu moczowego).

9. Kurkumina zawarta w kurkumie jest w stanie powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa opryszczki, zmniejsza stan zapalny spowodowany przez wirusa, jak również sprawia, że organizm zarażonej nią osoby jest mniej podatny na zarażenie wirusem HIV.

10. Łagodzi objawy depresji i podnosi nastrój.

11. Ostatnie badania potwierdzają, że ma działanie prewencyjne w przypadku Alzheimera i demencji, ponieważ wpływa na odbudowę komórek mózgowych, poprawiając pamięć.

12. Ma silne działanie antynowotworowe, szczególnie w przypadku raka jelita grubego i płuc. Kurkumina blokuje proces rozrostu i migracji komórek nowotworowych, a nawet może powodować ich apoptozę (obumieranie).



Kurkuma w kuchni


Stosowanie kurkumy w kuchni stale może przynieść Ci wiele rzeczywistych i namacalnych korzyści zdrowotnych, a także może ustrzec Cię przed wieloma chorobami, nawet tymi naprawdę poważnymi (patrz właściwości). Jeśli polubisz jej smak, możesz używać ją nawet w znacznych ilościach, ponieważ stosowanie doustne kurkumy nie niesie ze sobą żadnych skutków ubocznych. A jeśli coś Ci dolega lub jesteś poważnie chory, tym bardziej stosuj ją jak najczęściej.


W moim jadłospisie i w moim domu kurkuma zagościła na stałe już dobrych kilka lat temu. Dla mnie to nr 1 wśród wszystkich przypraw, dlatego w mojej kuchni znajdziesz ją zawsze. Kuchnię hinduską uwielbiam za jej prostotę i smak. To właśnie dzięki kurkumie dania tej kuchni są tak pyszne i odżywcze. Oprócz kurkumy w indyjskim jedzeniu znajdziesz też mnóstwo innych orientalnych przypraw oraz mleko kokosowe. Kurkuma przepada za takim zestawieniem, dlatego smaki kuchni hinduskiej są tak unikalne i wyjątkowe. Szczególne miejsce w moim sercu zajmują potrawy curry i potrawki wegetariańskie z dużą ilością kurkumy jak np. z soczewicy lub, bardziej znana - z ciecierzycy czyli Chana Masala. 


Kiedy na zewnątrz robi się chłodniej, częściej sięgam po przepisy kuchni indyjskiej, ponieważ cudownie rozgrzewają, odżywiają i wzmacniają organizm. Jedną z moich ulubionych receptur i chyba najbardziej popularną jest tzw. Złote mleko. Nazwa tego napoju symbolizuje nie tylko jego piękny kolor, ale również jego cudowne właściwości. Kurkuma ma charakterystyczny, piękny, pomarańczowy, czy też ciemnożółty kolor, za który odpowiedzialna jest kurkumina – główny składnik w niej zawarty. To właśnie kurkumina nadaje potrawom piękny, żółty kolor. Złote mleko ma nie tylko kolor słońca i jest przepyszne, ale przede wszystkim działa rozgrzewająco, tonizująco, zabija bakterie i wirusy, oczyszcza i odżywia krew. Uwielbiam pić je wieczorami, szczególnie wtedy, kiedy jestem przemarznięta lub czuję się ‘nieswojo’. Po Złote mleko warto sięgać częściej właśnie teraz, w tych trudnych czasach pandemii, ponieważ oprócz wymienionych wyżej zalet, poprawi też znacznie Twój nastrój i oczywiście odporność.


 Jeszcze kilka lat temu dość często zapadałam na ostre infekcje górnych dróg oddechowych, które potrafiły ciągnąć się tygodniami. Często towarzyszyła im opryszczka. Od kiedy jednak zaczęłam używać kurkumę, wszelkiego rodzaju infekcje pojawiają się u mnie niesłychanie rzadko, a opryszczka pozostała tylko niemiłym wspomnieniem. Kiedy czuję, że coś mnie ‘bierze’ przygotowuję sobie Złote mleko lub innego ‘drinka’ z dużą zawartością kurkumy. To praktycznie od razu stawia mnie na nogi. Moim zdaniem kurkuma działa znacznie lepiej niż jakiekolwiek leki, dlatego chemicznym specyfikom mówię zdecydowane: NIE. O Złotym mleku dowiedziałam się kilka lat temu z jednej z książek Agnieszki Maciąg, które zresztą bardzo lubię i które w moim domu mają swoje miejsce. Przepis wypróbowałam, zakochałam się i.. pozostaję mu wierna;). Niedawno o Złotym mleku oraz paście z kurkumy napisała ponownie, tym razem na swoim blogu. Dlatego, jeśli masz ochotę dowiedzieć się na ten temat więcej  i/lub wypróbować przepis, znajdziesz go TUTAJ. W zanadrzu mam jeszcze jedną receptę na boski napój z kurkumą, autorstwa mojej ‘pracowej’ koleżanki oraz mojego. Jest trochę inny w smaku niż Złote mleko, ale równie pyszny i zdrowy. Obiecuję, że przepis pojawi się niebawem:).  


Kurkumę możesz dodawać do różnych dań, nie tylko hinduskich. A kiedy wejdzie Ci to już w krew, szybko zauważysz i odczujesz  różnicę w swoim samopoczuciu. Ja osobiście dodaję ją praktycznie do każdego dania: do koktajli, zup, bulionów warzywnych, sosów, warzyw, ryżu, kasz, czy też napojów. Robię to jednak intuicyjnie. Jeśli czuję, że kurkuma będzie pasować do aktualnie przyrządzanego przeze mnie posiłku i akurat mam na nią ochotę - dodaję ją bez wahania. Jeśli nie - odpuszczam. Generalnie, staram się w każdym posiłku ‘przemycić’ jak największą ilość zdrowych, odżywczych składników jak właśnie kurkuma czy inne zioła i przyprawy, orzechy, nasiona i zielone liście. 



Kurkuma w łazience


Jedną z najważniejszych cech kurkumy, dla której tak chętnie stosowana jest w kosmetyce są jej właściwości przeciwzapalne, rozjaśniające, tonizujące i energetyzujące skórę, a także wybielające zęby i poprawiające kondycję dziąseł. Jest składnikiem kremów do twarzy i past do zębów. Jej przeciwzapalne właściwości wykorzystywane są również w medycynie naturalnej w leczeniu i gojeniu ran, skaleczeń i oparzeń. Zewnętrznie stosuje się ją w postaci pasty, którą z powodzeniem sam możesz zrobić w domu.



Rozjaśniająca maseczka z kurkumą


Jeśli masz na twarzy przebarwienia, zaczerwienienia lub stany zapalne możesz się ich łatwo pozbyć właśnie za pomocą pasty z kurkumy. Sekretem pięknej cery Hindusek jest właśnie maseczka z kurkumy. Hinduski stosują ją od wieków po to, aby wyrównać koloryt cery, wyciszyć stany zapalne, zmniejszyć zaczerwienienia oraz nadać twarzy zdrowy blask. Ich tradycją jest wykonywanie zabiegu z maseczką kurkumową na dzień przed ślubem, aby w tym ważnym dniu ich cera wyglądała gładko i promiennie.

 

Będziesz potrzebować:

1. Niewielkiego, szklanego naczynia lub ceramicznej miseczki,

2. Drewnianą lub plastikową łyżeczkę,

3. Nieużywanego lub niepotrzebnego ręcznika,

4. Rękawiczek jednorazowych,

5. Starych gazet lub ręcznika papierowego,

6. 1 łyżeczka miodu, 1 łyżeczka oliwy z oliwek, odrobinę soku z cytryny, 2 łyżeczki kurkumy i 1/2 łyżeczki cynamonu,


Wykonanie:


1. Zabezpiecz łazienkowy i/lub kuchenny blat układając na nim papierowy ręcznik lub stare gazety,

2. Załóż rękawiczki,

3. Podane składniki wymieszaj w naczyniu tak, aby powstała jednolita pasta,

4. Nałóż dłońmi lub łyżeczką pastę na twarz, omijając okolice oczu i ust,

5. Zmyj letnią wodą po około 10-15 minutach,

6. Po zmyciu maseczki natychmiast umyj umywalkę,

7. Wytrzyj twarz ręcznikiem i przetrzyj sokiem z cytryny (sok z cytryny pomoże pozbyć się żółtego koloru i dodatkowo rozjaśni cerę),

8. Nałóż ulubiony krem.


Gotowe:)

Jeśli akurat nie masz miodu i/lub cynamonu, po prostu wymieszaj 2 łyżeczki kurkumy z 1 łyżeczką jogurtu naturalnego i tak powstałą pastę nałóż na twarz na 10-15 minut, a następnie zmyj dokładnie letnią wodą. Taką maseczkę najlepiej jest nakładać wieczorem, ponieważ kurkuma mocno barwi na żółto wszystko, co znajduje się w jej zasięgu. Barwi intensywnie nie tylko skórę, ale też ręczniki, odzież, naczynia, blaty, umywalki i zlew. Z tego powodu dobrze jest się do zabiegu nakładania maseczki z kurkumą odpowiednio przygotować. A jeśli Ci się już zdarzy mocno zabarwić blat lub umywalkę, użyj soku z cytryny, pozostaw na chwilę i dokładnie spłucz. Z kolei, jeśli Twoja cera rano, po przebudzeniu nadal jest lekko żółta przemyj ją ponownie sokiem z cytryny. Maseczkę wykonuj 2-3 razy w tygodniu do momentu, kiedy przebarwienia nie znikną. Efekt Cię zaskoczy;). 

Tak wykonaną pastę (1 lub 2 wariant) możesz też stosować w przypadku ran, skaleczeń, oparzeń, a także opryszczki nakładając ją na skórę 2, 3 razy dziennie na 15-20 minut.



Wybielająca pasta do zębów z kurkumą

  

Mimo, że kurkuma intensywnie barwi wszystko na żółto, dla Twoich zębów i dziąseł może okazać się prawdziwym remedium. Nie tylko nie zabarwi zębów, ale je wybieli i poprawi kondycję Twoich dziąseł. Jeśli chcesz naturalnie wybielić zęby, cierpisz na parodontozę lub odsłaniające się szyjki zębów, pasta z kurkumą będzie dla Ciebie idealna.

 

Będziesz potrzebować:

1. Małego szklanego słoiczka,

2. Dodatkowej szczoteczki do zębów, przeznaczonej tylko do tego celu,

3. Drewnianej lub plastikowej łyżeczki,

4. 2 łyżeczki nierafinowanego oleju kokosowego, 2 łyżeczki kurkumy.


Wykonanie:

1. W niewielkim słoiczku wymieszaj dokładnie olej kokosowy z kurkumą za pomocą łyżeczki,

2. Nałóż pastę na szczoteczkę i umyj zęby jak zwykle,

3. Wypłucz dokładnie usta letnią wodą,

4. Umyj umywalkę.


Olej kokosowy i kurkuma idealnie się dopełniają, ponieważ oba te składniki mają właściwości wybielające i przeciwzapalne, dlatego pięknie wybielą zęby i poprawią zdrowie Twoich dziąseł. Pastę stosuj 2-3 razy w tygodniu. Przechowuj ją w małym słoiczku, w suchym miejscu.

 

 

Pamiętaj!


Kurkuma odznacza się słabą przyswajalnością przez organizm, dlatego stosowanie jej w kuchni w obecności szczypty pieprzu lub chili i odrobiny oliwy zwiększa jej wchłanialność 2000 razy. Dlatego, używając kurkumy w kuchni zawsze pamiętaj o dodatku szczypty pieprzu i odrobiny oliwy.

 

Jeśli naprawdę chcesz korzystać z właściwości zdrowotnych kurkumy, wprowadź ją trwale do swojego menu i stosuj przynajmniej 3 razy w tygodniu. Aby jej spożywanie mogło przynieść Ci pożądane korzyści zdrowotne, musi być stosowana przez dłuższy okres czasu.


Kurkuma bardzo intensywnie barwi na żółty kolor skórę, wszelkie powierzchnie, umywalki, zlewy, ręczniki, koszulki. O ile z powierzchni możesz ją łatwo usunąć za pomocą soku z cytryny, tak w przypadku odzieży czy ręczników raczej będzie to niemożliwe.



Harrisa

Harrisa

 Zima zbliża się dużymi krokami, sezon na paprykę wciąż trwa, dlatego dziś zaproponuję Ci samodzielne przygotowanie harrisy. Harrisa to pikantna pasta na bazie papryki i kilku orientalnych przypraw, które z łatwością kupisz praktycznie w każdym sklepie. Jej wykonanie jest banalne, a korzyści z jej spożywania, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym - naprawdę imponujące. W mojej kuchni ta przyprawa zajmuje wyjątkowo wysokie miejsce.


harrisa pasta domowa
 

Harrisa jest raczej mało popularna w Europie, a w Polsce praktycznie wcale. Ja sama usłyszałam o niej dopiero kilka lat temu, od bliskiej osoby, która przepis na tę pastę wynalazła w książce z arabskimi przepisami. Nie podam niestety jej tytułu, bo nie pamiętam. Może dlatego, że był po arabsku;)? Jak się już zapewne domyślasz, harrisa to przyprawa stosowana głównie w krajach arabskich. Przede wszystkim  jest dobrze znana mieszkańcom Armenii, gdzie wymieniana jest jako jedna z przypraw narodowych oraz w krajach Maghrebu: Tunezji, Maroka, Libii oraz Algierii. Wykorzystywana jest tam nie tylko w postaci pasty, ale również jako sucha mieszanka przypraw. Tej drugiej nie miałam okazji jeszcze spróbować.


Składniki oraz mieszanka przypraw zawarte w harrisie to prawdziwa bomba odżywcza i energetyczna, a jej charakterystyczny, ostry smak stanowi o jej unikalności. Dodawanie harrisy w niewielkich ilościach do dań, oprócz tego, że znacznie podkręci ich smak, to jeszcze dodatkowo podniesie walory zdrowotne posiłku i.. Twoją odporność. Harrisę możesz dodawać do: zup, sosów, potrawek warzywnych, gulaszu, kanapek, jako sos do pizzy lub jako marynatę do mięsa. Ja często wykorzystuję ją też do sporządzania różnego rodzaju dipów. Znam też osobę, która dodaje ją do.. jajecznicy:). 

 

Harissę, już gotową można też kupić w sklepach. Ja jednak nie polecam Ci takiego rozwiązania, ponieważ wszelkie kupne pasty zawierają dość pokaźną ilość konserwantów, właśnie po to, aby mogły stać długo na sklepowych półkach i czekać na swojego konsumenta. Jeśli jeszcze jest produkowana masowo, to śmiem również wątpić w jakość użytych do jej produkcji składników. Osobiście, nigdy nie kupuję jedzenia, które ma konsystencję pasty lub jest w formie zmielonej, bo nigdy nie wiem, co tak naprawdę taka 'mikstura' zawiera. Jakiś czas temu znalazłam w ketchupie chrząszcza, a w słoiku z ugotowaną cieciorką - kamienie. To właśnie przekonało mnie ostatecznie, aby nigdy więcej nie sięgać po takie produkty. Poza tym takie pasty, w zależności od producenta czasem dość znacznie różnią się smakiem i niekoniecznie mogą trafić w gust Twojego podniebienia. Dlatego właśnie, samodzielne wybranie składników i przygotowanie harrisy w domu jest rozwiązaniem najlepszym, ponieważ, po pierwsze masz pewność co do jej jakości, a po drugie sam możesz regulować jej smak poprzez większe lub mniejsze dodanie jakiegoś składnika, a ostrość – za pomocą oliwy. Spożywanie tej domowej pasty niesie ze sobą ogromne benefity zdrowotne, nieporównywalnie większe od tej kupionej.

 


Korzyści zdrowotne harrisy

 
1. Ma piękny pomarańczowo-czerwony kolor (podobny do krwi), dlatego będzie świetnie odżywiać naszą krew i regulować ciśnienie, niezależnie od tego, czy cierpimy na nadciśnienie czy niedociśnienie.
2. Pomaga w walce z infekcjami, naturalnie podnosi odporność organizmu.
3. Rozgrzewa organizm, będzie więc idealna w porze jesieni i zimy.                                                                          4. Ze względu na dużą zawartość kapsaicyny mocno podkręca metabolizm, dlatego będzie idealna dla osób chcących pozbyć się zbędnych kilogramów,
5. Działa energetyzująco.                                                                                                                                    6. Obniża cholesterol.                                                                                                                                            7. Dodatek kolendry i kuminu wpływa na funkcjonowanie układu pokarmowego, poprawia trawienie, usuwa wzdęcia i związany z nimi ból brzucha. Pomocna będzie również osobom, które mają problemy z wątrobą, ponieważ usprawnia jej funkcjonowanie.

 

Skoro już prawie wszystko wiesz o harrisie, czas na przepis.

 

Przepis

 
Składniki:

 
1. 5, 6 sztuk średniej świeżej słodkiej papryki,
2. 12-15 sztuk papryczek chili (jeśli lubisz naprawdę ostre przyprawy możesz użyć jej więcej),
3. 1 główka czosnku,
4. 3 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego),
5. 2 łyżeczki zmielonych ziaren kolendry (jeśli masz w ziarnach, zmiel je na świeżo w młynku – smak będzie jeszcze lepszy),
6. ½ łyżeczki wędzonej papryki,
7. 1 łyżeczka kurkumy,
8. 1 łyżeczka soli himalajskiej lub szarej kłodawskiej,
9. 4, 5 łyżek dobrej jakości oliwy z oliwek,



Wykonanie:

 
1. Paprykę słodką dobrze wyszoruj szczoteczką pod bieżącą wodą, a następnie osusz,
2. Papryczki chili, po dokładnym umyciu namocz we wrzącej wodzie przez ok. 30 min,
3. Umytą paprykę słodką przekrój na połówki i przełóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia skórką do góry  (nie dodawaj żadnej oliwy),
4. Piekarnik ustaw na 200 st. C i piecz paprykę przez ok. 20 min na górnej grzałce (grill). Skórka powinna się zrobić brązowa.
5. Wyjmij paprykę z piekarnika, przykryj drugą blachą lub folią spożywczą (wydzielana para wodna spowoduje, że łatwo będzie pozbyć się skórki),
6. W czasie, kiedy papryka słodka stygnie, papryczki chili przekrój wzdłuż. Usuń gniazda nasienne jednym ruchem, najlepiej łyżeczką. Papryczkę pokrój dowolnie. I tak to potem zblendujesz. Obierz czosnek.
7. Po około 10 min, usuń z papryki słodkiej ogonki, gniazda nasienne i obierz ze skóry,
8. Obraną paprykę słodką wraz z pokrojonymi papryczkami chili, czosnkiem i przyprawami przełóż do blendera.
9. Dodaj sól i oliwę. Zblenduj na gładką pastę.
10. Przełóż do dokładnie wymytych i sparzonych słoików.


Gotowe:). Smacznego!

 

Tę pastę warto przygotowywać właśnie teraz, kiedy sezon na paprykę trwa w najlepsze. Zawiera ona wtedy najwięcej witamin i wartości odżywczych, dokładnie tych, których potrzebujemy w naszej strefie klimatycznej o tej porze roku. Dotyczy to wszystkich sezonowych warzyw i owoców, dlatego przygotowując posiłki, warto zwracać uwagę na podpowiedzi natury, na to co aktualnie ma nam do zaoferowania. Jedzenie np. arbuza czy winogron w zimie mija się z celem, ponieważ niepotrzebnie wyziębi nasz organizm i rozreguluje nasz naturalny rytm. W naszym klimacie, w porze jesienno-zimowej potrzebujemy bardziej rozgrzewających i treściwych pokarmów niż latem. Jeśli po przeczytaniu tej informacji czujesz niedosyt - nie martw się! Szerzej będę o tym pisać w kolejnych artykułach. Na tą chwilę jednak zapamiętaj - natura dokładnie wie, czego i kiedy potrzebujemy!

 

Z podanej ilości składników finalnie wyszło 6 małych, 200 ml słoiczków (jak na zdjęciu). Myślę, że nie ma sensu robić mniejszej ilości. Jeśli będziesz ją odpowiednio przechowywać, wystarczy na całą zimę:).



Przechowywanie

Harissę przechowuj w lodówce, w szklanych słoikach. Aby jej przydatność do spożycia była naprawdę długa, na wierzch pasty dodaj pół łyżeczki oliwy, tak żeby całkiem ją przykryła. W ten sposób unikniesz pleśnienia i psucia się pasty. Przed każdym jej użyciem usuń najpierw oliwę, a po użyciu znowu uzupełnij wierzch pasty jej świeżą warstwą, dokładnie zakręć słoik i przełóż do lodówki.




Czy wiesz, że..?


1. Słodka papryka – zawiera cztero- , pięciokrotnie więcej witaminy C niż cytrusy, dlatego jest jej nieocenionym źródłem. Nauczyliśmy się wierzyć, że kwaśny smak oznacza dużą zawartość witaminy C. To mit! Mimo, że rzeczywiście wyizolowana, sztuczna witamina C ma naprawdę kwaśny smak, w naturze nie występuje solo. To niemożliwe, ponieważ w takiej postaci szybko się rozpada, a to, co po niej pozostaje to wielkie NIC. Witamina C uwielbia towarzystwo innych witamin i minerałów. Dlatego spożywanie jej w naturalnej formie (warzywa, owoce) jest dla nas najlepsze i niekoniecznie..kwaśne! Inną ważną ciekawostką jest to, że podczas gdy w innych warzywach witamina C ulega zniszczeniu pod wpływem procesów kulinarnych, w papryce – nie.

 

2. Papryczki chili – zawierają duże ilości tzw. kapsaicyny (alkaloid w nich zawarty), odpowiedzialnej za jej ostry smak.  Kapsaicyna znajduje się głównie w gniazdach nasiennych, więc jeśli chcesz osiągnąć naprawdę ostry smak – nie pozbywaj się ich. Kapsaicyna ma działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. Często znajduje się w składzie maści przeciwbólowych - pomaga na stawy i nerwobóle. 

 

Podobno zaaplikowanie jej niewielkiej szczypty przez nos niweluje dość szybko bóle migrenowe. Niestety nie mogę tego potwierdzić, ponieważ nigdy nie miałam odwagi wypróbować tej metody. 

 

Kapsaicyna występuje także pod postacią tabletek na.. odchudzanie. Wszystkie ostre przyprawy podczas ich spożywania podnoszą temperaturę ciała, co z kolei przyspiesza proces spalania tkanki tłuszczowej. Dlatego spożywanie ostrych przypraw jest zalecane w czasie odchudzania oraz wyziębienia organizmu. 

 

Kapsaicyna oczyszcza krew, rozrzedza ją, a także rozszerza naczynia krwionośne, przez co łatwiej transportuje składniki odżywcze do komórek. Ta właściwość ma szczególnie duże znaczenie przy wysokim cholesterolu oraz nadciśnieniu.


Najważniejszą zaletą jedzenia kapsaicyny są jednak jej silne właściwości antynowotworowe. Szczególnie dobrze oddziałuje na wszelkiego typu nowotwory skórne.


Dodając papryczki chili do jedzenia pamiętaj zawsze o dodatku oliwy, bo tylko w jej towarzystwie kapsaicyna ma szansę się wchłonąć i przynieść wymierne korzyści. Również stosowana na skórę w obecności oliwy (chili w proszku) wchłonie się szybciej w bolące miejsce i dodatkowo pozwoli Ci uniknąć poparzenia skóry.


Jeśli podczas krojenia papryczek chili nie używasz rękawiczek, natychmiast po skończeniu krojenia, wysmaruj dłonie obficie jakimkolwiek olejem, ‘umyj’ je w ten sposób, a następnie wytrzyj dokładnie w papierowy ręcznik. Olej wyciągnie ze skóry całą ostrość. Dopiero potem umyj dłonie wodą z mydłem. A kiedy zdarzy Ci się już zatrzeć oczy, nos lub nie daj boże miejsca intymne, również użyj oleju, a nie wody.


Wiele osób po zjedzeniu papryczek chili lub innych ostrych przypraw, popija je dużą ilością wody, aby pozbyć się ostrości. To duży błąd! Woda (lub inny napój) będzie nośnikiem, który tylko rozprowadzi ostry smak po jamie ustnej, gardle i przełyku, przez co zamiast pozbyć się ostrego smaku, będziesz odczuwać go jeszcze intensywniej. Po ostrym jedzeniu wystarczy wziąć do ust kawałek chleba, namoczonego w oliwie z oliwek i po prostu go zjeść, dokładnie przeżuwając. Po niedługiej chwili ostry smak zniknie:).

 

3. Czosnek – Mimo tego, że jest silnym, naturalnym antybiotykiem, nie niszczy flory bakteryjnej, lecz wręcz przeciwnie, podobnie jak kiszonki -  korzystnie wpływa na jej wzrost i odbudowę i tym samym będzie dobrze wpływać na Twoje jelita i mocno podbije Twoją odporność. To właśnie różni czosnek od chemicznych antybiotyków. Nie sądzisz, że natura wymyśliła to idealnie? 


Jeśli po spożyciu czosnku źle się czujesz, masz bóle głowy, mdłości, wzdęcia i/lub bóle brzucha czy wątroby, oznacza to tyle, że Twoja wątroba jest mocno zanieczyszczona. Właśnie, jedząc surowy czosnek możesz w prosty sposób dowiedzieć się, w jakiej kondycji jest Twoja wątroba. Dlatego, jeśli po zjedzeniu surowego czosnku odczuwasz dyskomfort - oczyść wątrobę, a spożywanie czosnku stanie się dla Ciebie przyjemnością. 

 

Czosnek zawiera substancję zwaną allicyną czyli ten składnik, który jest najbardziej pożądany, ponieważ to właśnie w nim tkwi cała tajemnica cudownych właściwości tej rośliny. Jeśli czosnek pokroisz lub przeciśniesz przez praskę i pozostawisz na około 10-15 minut przed dodaniem do posiłku, wydobędziesz jej jak najwięcej. Taka forma allicyny nie ulegnie zniszczeniu podczas podgrzewania czosnku. Dodatkowo, przez wcześniejsze pokrojenie czosnku pozbędziesz się nadmiernej ilości siarki, przez co będzie on łagodniejszy w smaku i bardziej wyrozumiały dla Twojej wątroby;).



Zmiana stylu życia - jak zacząć? Część 1

Zmiana stylu życia - jak zacząć? Część 1

zmiana stylu życia

 

Czytając tytuł tego artykułu, możesz pomyśleć, że to temat banalny i nie ma się nad czym zastanawiać, tylko zwyczajnie zacząć działać. Jak zdążyłam się jednak przekonać, dla wielu osób nie jest to wcale ani takie proste ani oczywiste. Do napisania tej publikacji zmobilizowały mnie bliskie osoby i znajomi, którzy często pytają: ‘Od czego zacząć?’, ‘jak się do tego zabrać?’, ‘co mam robić’? Te pytania słyszę od różnych osób bardzo często. Dlatego zdałam sobie sprawę, że wiele z tych osób jest zwyczajnie zdezorientowana natłokiem informacji o tematyce zdrowego stylu życia, które można dzisiaj znaleźć dosłownie wszędzie i nie potrafi przełożyć tego na efektywne działania. Osoby, które decydują się zdrowiej żyć i szukają coraz bardziej naturalnych rozwiązań, błądzą często po omacku, próbując wielu rzeczy i rozwiązań naraz, a kiedy to nie przynosi oczekiwanych rezultatów w krótkim czasie, szybko się zniechęca i porzuca podjęte działania. Przyczyn tego stanu rzeczy jest pewnie tyle, ile osób zaczynających swoją drogę ku zdrowiu. Ja nie jestem w tym wyjątkiem. Również zmagałam się z wieloma wątpliwościami i trudnościami, zarówno organizacyjnymi jak i mentalnymi. Po drodze popełniałam błędy i pewnie ciągle je popełniam. Daję sobie jednak do nich prawo, bo dzięki mniejszym bądź większym porażkom cały czas się uczę, wyciągam z nich wnioski, co z kolei przynosi mi odpowiedzi i rozwiązania, a także spokój, pewność siebie i większą świadomość.

Być może Cię rozczaruję, ale odpowiadając na tytułowe pytanie, nie jestem w stanie podać Ci gotowych rozwiązań, bo ich zwyczajnie nie mam. A to z tego ważnego powodu, że każdy z nas jest inny. Różnimy się nie tylko trybem życia, ale też nawykami i przyzwyczajeniami. Mimo to, spróbuję podzielić się z Tobą kilkoma wskazówkami wraz z przykładami, które wypracowałam i przetestowałam na sobie podczas podróży do zdrowia i mentalnej wolności. Dla mnie osobiście okazały się strzałem w dziesiątkę i ufam, że również dla Ciebie okażą się wartościowe, logiczne i pomocne w uzyskaniu trwałej zmiany w stylu życia. 


Jak więc zacząć? 

 

1. Po pierwsze: powoli! 


Nie bez powodu umieściłam tę wskazówkę na pierwszym miejscu. W moim odczuciu jest najważniejsza, z powodów, o których dowiesz się za chwilę. Jeśli już zdecydowałeś się na zmianę stylu życia i jesteś do tego przekonany, wszelkie zmiany wprowadzaj pojedynczo i małymi krokami. Przede wszystkim nie zakładaj z góry, że zmiana ma być na zawsze, a Ty musisz osiągnąć to za wszelką cenę, ponieważ takie podejście spowoduje tylko niepotrzebne napięcie i stres, które zamiast do celu poprowadzi Cię ku frustracji i uczuciu porażki. Dlatego nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, nie stosuj wszystkiego, o czym przeczytasz czy usłyszysz natychmiast, tu i teraz. Nie zmieniaj wszystkich swoich nawyków naraz, nie stawiaj członków rodziny i ważnych dla Ciebie osób na baczność, tylko dlatego, że Ty postanowiłeś coś zmienić. To Twoja decyzja i Ty jesteś za nią odpowiedzialny. Rób to jednak z głową i nie wywracaj w jednej chwili całego swojego życia do góry nogami. Zamiast skupiać się na trudnościach i na tym, aby za wszelką cenę wyrobić w sobie nowe nawyki, pomyśl raczej o tym jak o ekscytującej podróży. Pozostań radosny i ciekawy tego, co Cię czeka i czego możesz się jeszcze nauczyć. Skup się na tym, jak wspaniale będziesz się czuć i wyglądać, kiedy zaczniesz realizować swój cel. Zamknij oczy i zobacz siebie uśmiechniętego, zdrowego i promiennego. Przywołasz do siebie w ten sposób dużo pozytywnej energii i zmienisz swoje wibracje, które pomogą osiągnąć Ci obrany cel. Pamiętaj, że nastawienie to zawsze połowa sukcesu. Wprowadzaj subtelne zmiany tak, abyś nie miał poczucia, że z czegoś rezygnujesz. Jeśli do tej pory na przykład piłeś za mało wody, wprowadź dodatkowo wypicie jednej szklanki rano po przebudzeniu i/lub kolejnej pół godziny przed snem. Nie stanowi to jakiegoś wielkiego wysiłku, a z czasem stanie się Twoim dobrym nawykiem, podczas gdy Ty zaczniesz czuć się z dnia na dzień coraz lepiej. Nawet tak niewielka zmiana podniesie Cię na duchu, gdy zaczniesz odczuwać jej pozytywne rezultaty. To z kolei wywoła w Tobie chęć wprowadzenia następnej zmiany.

Osobiście przygodę ze zdrowym stylem życia rozpoczęłam od porządków w kuchni i łazience przez pozbycie się przetworzonych, nienaturalnych rzeczy i produktów, zamieniając je stopniowo na bardziej zdrowe i naturalne. Z cukrem nie miałam żadnego problemu, ponieważ nie używam go od lat, za to białą, rafinowaną sól zamieniłam na sól nierafinowaną szarą kłodawską i/lub różową himalajską (stosuję zamiennie), ryże i kasze w plastikowych woreczkach na te pakowane luzem. Zawsze wybieram te ekologiczne. Kosztują kilka złotych więcej, ale przynajmniej mam spokojną głowę, że nie zjadam plastiku. Przy okazji nie parzę sobie palców podczas otwierania gorących woreczków. Wyeliminowałam wszelkie chemiczne przyprawy, w tym kostki rosołowe. Pozbyłam się także folii aluminiowej, która dla mnie nie istnieje i trzymam się od niej naprawdę z daleka. Kiedy coś piekę, robię to po prostu w naczyniach żaroodpornych z pokrywką, śniadanie/lunch do pracy zabieram w pojemnikach, a kiedy potrzebuję zawinąć w coś żywność, używam do tego papieru śniadaniowego lub papierowych torebek. Stopniowo pozbywałam się też aluminiowych garnków i naczyń, wymieniając je na stalowe, emaliowane i szklane. W łazience, w pierwszej kolejności zredukowałam ilość używanych kosmetyków do minimum, z czasem zamieniając je na te możliwie najbardziej naturalne. Również środki czystości powoli zastępowałam takimi, które można kupić w każdym sklepie spożywczym naprawdę za grosze lub też ekologicznymi.

Drugim etapem w mojej drodze do zdrowia, była stopniowa eliminacja z jadłospisu niektórych grup produktów i wprowadzenie technik, wspierających ciało w oczyszczaniu.

Możesz pomyśleć, że to duża przesada, ja jednak wychodzę z założenia, że są rzeczy, na które nie mam wpływu jak np. powietrze, którym oddycham czy gleba, na której uprawiane są warzywa i owoce, ale znacznie więcej jest takich rzeczy, które zależą tylko ode mnie. Jeśli mam więc wybór, wybieram np. warzywa i owoce ekologiczne, jeśli nie – kupuję tradycyjne. Moim zdaniem, nawet najgorsza marchewka jest lepsza od chińskiej zupki. W swoich decyzjach zawsze kieruję się zdrowym rozsądkiem, staram się nie popadać w skrajności, ale zaufać swojej intuicji i odczuciom. Na przykład, nie wyobrażam sobie dziś prania i prasowania na okrągło materiałowych chusteczek do nosa (wiele osób dziś już nawet nie pamięta, że kiedyś były tylko takie), dlatego wybieram higieniczne. Z kolei rezygnuję z używania mokrych chusteczek czy tak popularnych wacików na rzecz zwykłej wody.

Drugim ważnym powodem, aby zmiany wprowadzać powoli jest to, że jeśli do tej pory odżywiałeś się tradycyjnie i nigdy nie oczyszczałeś swojego ciała, wprowadzenie wielu zmian naraz może mocno rozstroić Cię najpierw fizycznie a na końcu psychicznie. Kiedy zaczniesz kształtować nowe nawyki żywieniowe czyli jeść zdrową żywność, Twoje ciało zacznie się oczyszczać intensywniej, niż robiło to do tej pory. Działa to tak, że najpierw toksyny zaczną opuszczać Twoje komórki, a dopiero w następnej kolejności Twoje ciało. Jeśli zaczniesz szybko i bez zastanowienia, równowaga między tymi dwoma procesami zostanie zaburzona. Zachowanie jej jest bardzo ważne, bo gdy komórki zaczną oczyszczać się szybciej niż ciało, duża część usuniętych z nich toksyn zostanie znów ‘upchnięta’ w głębsze rejony organizmu, bo ciało nie nadąży po prostu z ich wydalaniem. Możesz być wówczas pewien, że Twoje ciało szybko Cię o tym poinformuje, wywołując różnego rodzaju objawy takie jak: bóle mięśni i stawów, przeziębienia, wysypki skórne, czy też inne dolegliwości. Mogą też wracać symptomy czy objawy, które odczuwałeś nawet kilka lat wcześniej, a o których już dawno zapomniałeś. Taka sytuacja może być bardzo niebezpieczna i niepotrzebnie Ci zaszkodzić. Przykładem może być moja znajoma, która odżywiając się w tradycyjny sposób postanowiła oczyścić się za pomocą terapii sokowej w ciągu 14 dni. W tym okresie piła wyłącznie świeżo wyciskane soki, nie stosując przy tym żadnych technik, które wspomogłyby ciało w jego wysiłkach oczyszczających. Pomijam już fakt, że kompletnie nie przygotowała się do takiej formy detoksu poprzez wcześniejszą eliminację ze swojej diety produktów mocno obciążających ciało takich jak: mięso czy nabiał, choćby na kilka dni. Świeże soki owocowo-warzywne są nasycone ogromną ilością witamin, minerałów i żywych enzymów, dlatego działają oczyszczająco, jednocześnie uzdrawiając organizm. O sokach napiszę na pewno osobny artykuł. Wracając jednak do przykładu, w trakcie picia soków jej ciało zaczęło szybko wyrzucać z siebie toksyny, które zbierała w sobie przez lata. Przez pierwsze dni picia soków czuła się wspaniale, wręcz kipiała energią. Jednak po tym czasie pojawiły się okropne bóle głowy, mięśni i stawów, a na jej twarzy i rękach pojawiła się wysypka. Również psychicznie czuła się coraz gorzej, popadając w różne, niekoniecznie entuzjastyczne stany emocjonalne. Efektem takiego nieprzemyślanego (bądź nieświadomego) oczyszczania było zatrucie wątroby, która nie poradziła sobie z przetwarzaniem dużej ilości uwalnianych toksyn oraz przeciążenie nerek. Skutki tego odczuwa do dziś. Gdyby w czasie tej terapii sokowej zastosowała dodatkowo którąkolwiek z technik oczyszczania (o których będę pisać), prawdopodobnie uniknęłaby takiej sytuacji, a cała terapia zakończyłaby się sukcesem.

W tym miejscu, chciałabym poruszyć jeszcze jedną istotną kwestię, często przez wiele osób pomijaną lub bagatelizowaną. Mam na myśli rolę naszej psychiki w procesie zmian, którymi się zajmujemy. Nasze ciało, dusza i umysł stanowią jedną całość i jeśli coś wpływa na Ciebie psychicznie, Twoje ciało natychmiast na to odpowie. Na pewno nieraz doświadczyłeś na sobie skutków stresu w postaci np. bólu brzucha, głowy czy biegunki. Zauważyłeś też z pewnością lub zaobserwowałeś u kogoś, że jeśli na przykład otrzymasz smutną lub tragiczną wiadomość, szok, który ta wiadomość wywoła, prawdopodobnie spowoduje, że Twoje ciało się skuli, cera zblednie, oczy stracą blask, możesz zacząć się trząść, płakać lub nawet wymiotować. Każda myśl, zarówno ta pozytywna jak i negatywna tworzy emocje, na które reaguje Twoje ciało. Dlatego bądź ostrożny w tym, co ‘wkładasz’ nie tylko do swojego ciała, ale także do swojej głowy. Z tego właśnie powodu tak często mówi się nam, abyśmy myśleli pozytywnie. Teraz już widzisz, że ma to swój głęboki sens. Nie tylko psychika wpływa na ciało, ale również ciało wpływa na psychikę, tak jak miało to miejsce w przypadku opisanej znajomej, oczyszczającej się za pomocą soków. Chodzi o to, że kiedy zaczynasz zmieniać swoje nawyki żywieniowe i oczyszczać ciało, w następnej kolejności oczyszcza się również umysł. Stąd, zjawisko ciągle zmieniających się stanów emocjonalnych w czasie oczyszczania jest dość powszechne. Ty nie musisz się jednak tego obawiać, jeśli wybrane przez siebie techniki będziesz stosować w spokojny, zrównoważony sposób. Wówczas rozchwiane stany emocjonalne nie powinny Cię raczej dotyczyć, zaczniesz za to doświadczać większej jasności umysłu, zwiększać się będzie Twoja świadomość, a Twoje myśli coraz częściej będą pozytywne.

2. Bądź przygotowany na małe i mniejsze niepowodzenia


Popełnianie błędów jest w dzisiejszym świecie postrzegane w bardzo negatywnym świetle i po trosze stanowi temat ‘tabu’, bo przecież ‘błędów nie wolno popełniać!” Bardzo smutne jest to, że takie podejście staje się coraz bardziej powszechne. Zostaliśmy bowiem nauczeni i odpowiednio przeszkoleni w tym, aby nie popełniać błędów. Osobiście, winą za taki stan rzeczy obarczam (funkcjonujący nieprzerwanie w tej samej formie) system edukacji. To już w szkole uczy się nas, że nie powinniśmy popełniać błędów. A kiedy się to nam już zdarzy, jesteśmy za nie karani i oceniani. W moim odczuciu, takie podejście zabija kreatywność i entuzjazm, w efekcie czego szybko się poddajemy i/lub nie podejmujemy żadnych działań.

Tymczasem, popełnianie błędów, czy tego chcesz czy nie, jest wpisane w ludzką naturę. A to dlatego, że gdyby nie one, nie moglibyśmy się rozwijać, wzrastać i uczyć. W słynnym powiedzeniu: ‘Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi’ jest wiele prawdy. Tylko Ci, którzy decydują się na podjęcie jakichkolwiek kroków i podejmują ryzyko z nimi związane, są w stanie osiągnąć sukces. Wbrew temu, co ogólnie się sądzi na temat popełniania błędów, to właśnie porażki definiują sukces. To one są siłą napędową w szukaniu odpowiedzi i podejmowaniu wyzwań, w konsekwencji przynosząc najlepsze z możliwych odpowiedzi i rozwiązań, a także zadowolenie i satysfakcję. I bez względu na cokolwiek, zawsze będą wpisane w nasze zachowania i działania, bo zwyczajnie są nieodzownym elementem procesu nauki. Niezależnie od tego, czego chcesz się nauczyć, czy co chcesz osiągnąć, one zawsze się pojawią, po to by ostatecznie doprowadzić Cię do celu. Dlatego zwyczajnie zaakceptuj tę prostą prawdę i daj sobie do niej prawo. Nie denerwuj się, gdy coś Ci nie wychodzi – to jest w porządku! Wprowadzaj zmiany w stylu życia bez obaw i ciesz się nimi. Wszystkie napotkane na swojej drodze porażki, tak jak to było u mnie, doprowadzą Cię w końcu do takiego rozwiązania, które będzie dla Ciebie tym najlepszym. Jeśli zdarzy Ci się popełnić błąd to… super! Zyskasz bowiem pewność, że jesteś na właściwej drodze oraz, że zmierzasz do celu.


3. Poczekaj na rezultaty


Nic nie zmienia się od razu. Wiem, Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłam. Jednak niezmiennie zaskakuje mnie fakt, że podczas, gdy jesteśmy w stanie poczekać na efekty np. w nauce języka obcego, ponieważ doskonale wiemy, że na to potrzebny jest dość długi czas, tak, jeśli chodzi o nasze zdrowie, tej szansy ciału nie dajemy. Oczekujemy natychmiastowych efektów i niecierpliwimy się lub denerwujemy, gdy trwa to trochę dłużej. Dzieje się tak dlatego, ponieważ przyzwyczailiśmy się, że kiedy przykładowo weźmiemy tabletkę od bólu głowy, to ból z reguły mija po kilkunastu minutach. Jednak w przypadku zmiany nawyków, ta reguła w ten sposób nie działa. Dla zobrazowania, przypomnę użyty przeze mnie przykład z wprowadzaniem większej ilości wody. Jeśli Twoje ciało jest mocno odwodnione, to początkowo wypijana przez Ciebie woda będzie przeciekać dokładnie tak jak ta, którą podlejesz mocno wyschniętą ziemię swojego kwiatka. Po prostu przez nią przeleci. Dopiero po kilkukrotnym podlaniu go małymi ilościami wody, ziemia zacznie być nawilżona, a kwiatek odżywać. Podobnie będzie z Twoim ciałem. Dlatego kluczem jest cierpliwość. Niestety większość ludzi, znużona oczekiwaniem na efekty, porzuca w jednej chwili z tak dużym trudem podjęte działania. Dla wielu osób sporą ciekawostką będzie fakt, że najczęściej odbywa się to w momencie, kiedy jesteśmy dosłownie o krok od osiągnięcia celu. Jeśli więc poczujesz pokusę powrotu do starych nawyków, możesz być pewien, że to jest dokładnie ten moment, w którym Twoje ciało zorientowało się, że zainicjowane przez Ciebie zmiany zaczęły mu służyć. Dzieje się tak dlatego, ponieważ Twój umysł (tak jak opisałam to w punkcie 1) również na te zmiany reaguje, powodując, że Twoja podświadomość zaczyna się buntować. To właśnie ona zaczyna tworzyć w Twojej głowie tysiące różnych powodów po to, abyś mógł łatwo się poddać. Nasza podświadomość z natury nie lubi zmian i zrobi wszystko, aby pozostać we własnej strefie komfortu. Przypomnij sobie o tej ważnej informacji w chwilach zwątpienia, bo kiedy już rozumiesz mechanizm tego działania, łatwiej będzie Ci je przezwyciężyć.

Pamiętaj, że każda wprowadzona przez Ciebie, choćby najmniejsza zmiana, będzie wpływać na Twoje ciało. A Twoje ciało będzie na nią reagować od momentu dokonania tej zmiany. Dlatego nie daj się zwieść tak popularnemu powiedzeniu: ‘to nie działa’. Zapewniam Cię, że działa, tyle, że Twój organizm potrzebuje czasu, aby po pierwsze: przyzwyczaić się do nowej sytuacji, po drugie: odpowiedzieć na tę sytuację. Właśnie ta odpowiedź jest momentem, w którym zaczniesz dostrzegać rezultaty. Pamiętaj też, że każdy organizm jest inny i pozornie ten sam problem, jak wspomniane już odwodnienie, u dwóch różnych osób może być rozwiązany w różnym czasie.

Twoje postępy będą również zależeć od tego, w jaki sposób żyłeś do tej pory. Jeśli przez ostatnie 20, 30 czy 40 lat nie żyłeś zdrowo i zanieczyszczałeś swoje ciało (fizycznie i/lub emocjonalnie), nie oczekuj efektów w ciągu jednego czy dwóch tygodni. To niemożliwe. Im więcej toksyn nagromadziłeś, tym więcej czasu będzie potrzebować Twój organizm. Niezależnie od tego, rezultaty przyjdą na pewno, tyle, że będziesz musiał trochę dłużej na nie poczekać. Daj sobie czas. Bądź wyrozumiały dla siebie i swojego ciała.

Nie sądziłam, że tak się rozpiszę ;), dlatego żeby za bardzo Cię nie znudzić i nie zabierać Twojego cennego czasu, pozostałą część artykułu umieszczę w części 2 publikacji o tym samym tytule. Jeśli ten wpis choć trochę Cię zaciekawił – pozostań ze mną!
Copyright © zorientowana.pl , Blogger